Jak powstaje chleb?- zajęcia poranne 15.04

Witamy serdecznie wszystkie Rybki, zapraszamy Was na zajęcia poranne. Dzisiejsze zajęcia są bardzo ciekawe, ponieważ dowiecie się jak powstaje chleb, ale na początek troszkę ćwiczeń.

Zabawa orientacyjno- porządkowa „Wiatraczki”
Bieg w różnych kierunkach w tempie podanym przez rodzica na instrumencie perkusyjnym (można wykorzystać garnki)
Na sygnał- mocne uderzenie w instrument, dziecko zatrzymuje się i wykonuje okrężne ruchy ramionami- skrzydła wiatraka.

Zabawa z elementem podskoku „Skacząca piłka
Podskoki obunóż w swobodnym tempie.

Zabawa z elementem czworakowania „Piesek idzie na spacer”
Czworakowanie w różnych kierunkach.
Piesek prosi o kość- przysiad, ręce w skurczu pionowym, wydawanie dźwięków naśladujących popiskiwanie pieska.

Ćwiczenie uspokajające
Marsz w tempie podanym przez rodzica na instrumencie perkusyjnym.

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmiku pt. „Od ziarenka do bochenka

Po obejrzeniu filmiku rodzic zadaje dziecku pytania: O czym był filmik? Co robili ludzie, występujący w filmie? Skąd się bierze chleb? Z czego wytwarza się pieczywo?

Prosimy o ponumerowanie etapów wytwarzania chleba od najwcześniejszego (1 kropka) do najpóźniejszego (6 kropek)

Zapraszamy do wysłuchania opowiadania pt. „Wiosna na wsi” Wiosna na wsi Dominika Niemiec Dziadek Stasia mieszka na wsi. Dziś jest sobota, Staś nie ma w szkole lekcji i postanowił z rodzicami odwiedzić dziadka. Wyjechali z miasta skoro świt. Staś obserwował przez okno samochodu uciekające bloki i domy. Już po chwili nie było widać kominów fabryk i wysokich wieżowców, które dumnie pięły się w miejskiej dżungli. Z nosem w szybie Staś podziwiał zmieniający się krajobraz. Najpierw przejeżdżali przez miasta i miasteczka, które były coraz mniejsze i w których nie było już wieżowców, a jedynie małe domki przycupnięte przy uliczkach niczym kury na grzędach. Między kolejnymi miasteczkami rozciągały się połacie lasów i pól, nad którymi krążyły ptaki. Wiosna dawała o sobie znać, gdyż wszystko zieleniło się wkoło jak szalone. Po kilku godzinach Staś z rodzicami dotarł na miejsce. Dziadek przywitał wszystkich z wielkim entuzjazmem. Wyściskał mamę, tatę i wnuczka. Staś wskoczył dziadkowi na barana. – Hura! Dziadku, jak tu pięknie, zupełnie inaczej niż mieście. – O tak, zupełnie inaczej – potwierdził dziadek. – Mam tu dużo pracy, muszę zasiać warzywa w całym ogrodzie. Może mi pomożesz, zuchu? – O, to my pójdziemy do domu i ugotujemy z tatą obiad. Będzie na was czekał, gdy wrócicie

z ogrodu – zapowiedziała mama. Tata z mamą znikli za drzwiami dziadkowego domu, a Staś z dziadkiem ruszyli w kierunku ogrodu. Do obsiania były spory kawałek terenu przy szklarniach i po sześć długich grządek znajdujących się we wnętrzu każdej z trzech szklarni. Staś z dziadkiem zabrali się do roboty. Do grządek wpadały ziarenka, z których miały wyrosnąć dorodne pomidory, marchewki, ogórki, pietruszki, sałaty, dynie i kabaczki. Dziadek kierował pracą Stasia i pomagał przykrywać mu ziarenka ziemią. – Teraz trzeba to wszystko dobrze podlać – zarządził. Staś już trzymał w ręku ogrodowego węża. – Widzę, że doskonale wiesz, co potrzebne jest roślinom do wzrostu – z uśmiechem powiedział dziadek. Wszystkie grządki zostały dokładnie podlane i dziadek ze Stasiem mogli udać się do domu. – Umyjcie szybko ręce, podaję obiad! – krzyknęła mama z kuchni, słysząc wchodzących do domu Stasia z dziadkiem. Wszyscy zjedli obiad ze smakiem. Nie wiadomo, komu bardziej smakowały przygotowane przez mamę pierogi: czy dziadkowi, który dawno już ich nie jadł, czy też Stasiowi, który porządnie zgłodniał podczas prac w ogrodzie i pałaszował już drugą dokładkę obiadu.

– Cieszymy się z mamą, że obiad wam tak smakuje. Uważaj, Stasiu, bo zaraz zjesz widelec razem z pierogiem – śmiejąc się, powiedział tata. – Dobrze, że ma apetyt – powiedział dziadek, głaszcząc wnuczka po głowie. – Jestem wam bardzo wdzięczny za to, że mnie odwiedziliście. To był pyszny obiad. A bez twojej pomocy, Stasiu, obsiewanie ogrodu zabrałoby mi dużo więcej czasu. Przydałby mi się taki pomocnik na co dzień. Nie dość, że szybko pracuje, to jeszcze sam wie, co i kiedy trzeba zrobić. Staś poczuł się naprawdę doceniony. Teraz już nie tylko czuł, ale i wiedział, że dziadek dostrzegł jego wysiłek i zaangażowanie. A i mama z tatą siedzieli przy stole uśmiechnięci. – Nareszcie ktoś docenił, to że gotuję – powiedziała mama. – Oj, przecież zawsze to doceniamy – odrzekł tata, dając mamie buziaka w policzek. – No właśnie. Przecież zawsze wszystko znika z naszych talerzy, a skoro tak, to znaczy, że wszystko nam smakuje. – Jednym słowem, czuj się zawsze doceniona, córeczko! – skwitował dziadek.

Rodzic prosi, aby dziecko spróbowało opowiedzieć treść opowiadania (z pomocą rodzica). R. pyta jakie emocje towarzyszyły bohaterom opowiadania.

Uczucie docenienia” – dyskusja. R. rozmawia z dzieckiem, zadaje pytania: Co to znaczy „czuć się docenionym”? Czy jest to przyjemne uczucie? Za co można kogoś docenić? Czy Ty czułeś się kiedyś doceniony? W jakiej to było sytuacji? Jak można komuś okazać, że się go docenia?

Czuję się doceniony” – rysowanie na zadany temat. Dziecko otrzymuje kartkę i kredki. R. prosi, aby narysowało sytuację, w której czuło się docenione. Następnie dziecko opowiada o sytuacji, która im się przydarzyła.

Zajęcia kulinarne

Prosimy o przygotowanie wspólnie z dzieckiem pysznej, zdrowej, śmiesznej kanapki. Czekamy na pomysły dzieci 🙂

i jeszcze……kolorowanki dla chętnych 🙂

Bardzo dziękujemy za udział w zajęciach. Zapraszamy na zajęcia popołudniowe.

Opracowały: Małgorzata Mrówczyńska, Magdalena Mielczarek

Małgorzata Mrówczyńska
%d bloggers like this: