Religia z Księdzem Maciejem

Chcę być dobry – Miłosierny!

Kochane dzieci- pomódlmy się- Ojcze nasz….

A teraz zapraszam do zabawy….

  • „Zajączki” –  zabawa orientacyjno – porządkowa
  • Dziecko maszeruje w dowolnych kierunkach. Na hasło „zajączki” przechodzi do przysiadu, zbliżając palce dłoni do głowy tworząc „uszy”. Na hasło „maszerujemy” przechodzi do pozycji stojącej i ponownie przemieszcza się w dowolnych kierunkach.
  • „Ciekawe zajączki” –  ćwiczenia dużych grup mięśniowych
  • Dzieci „zajączki” siedzą na łące. Na hasło „zajączki rozglądają się”, patrzą, „co dzieje się w lesie”, powoli przechodzą do pozycji stojącej , unoszą się na palcach i rozglądają się dookoła. Następnie ponownie przechodzą do przysiadu „przykucają na łące w trawie”, która chroni je przed wilkiem.
  • „Ciekawski”- ćwiczenia tułowia: Dziecko stoi w rozkroku. Miarowo, w rytmie wystukiwanym przez rodzica na bębenku, wykonuje skręty raz w lewo, raz w prawo, rozglądając się ciekawie.
  • „Dzieci przechodzą przez rzeczkę” – zabawa z elementem równowagi: W linii prostej rozkładamy kilka małych obręczy(kółek wyciętych z gazety), w równych odległościach między sobą, w taki sposób, aby dziecko swobodnie mogło przejść do następnej obręczy wykonując krok. Kiedy dziecko „przejdzie przez rzeczkę” cieszy się i wykonuje podskoki obunóż.

Zapoznanie z pojęciem „MIŁOSIERDZIE” (wg artykułu ks. Zbigniewa Sobolewskiego)

Mamo, mamo udało się! Wrzuciłem pieniążek! – mały Krzyś dumny z siebie oznajmił mamie klęczącej spokojnie w kościelnej ławce. Mama dała mu monetę, polecając, by wrzucił do skarbonki przy figurze św. Antoniego. Wyjaśniła mu nieco zatarty napis: „Chleb św. Antoniego”.

Chociaż Krzyś nie rozumie jeszcze długiego słowa „jałmużna”, już wie, że żyją na świecie ludzie, którzy nie mają na chleb. Wie również, że trzeba się z nimi podzielić.

Bóg pozwala nam uczynić coś dla Niego. Możemy obdarowywać Go, obdarowując drugiego –  w ten sposób spłacając dług wdzięczności za otrzymywane łaski. Ludzie którzy pomagają biednym, dają im coś więcej niż tylko lekarstwa, żywność, pieniądze. Dają im Boga!!! Trzeba tłumaczyć dzieciom, że i one mogą być pomocnikami dobrego Boga. Mogą kochać – to znaczy dawać, a nie tylko brać.

Do postawy miłosierdzia winniśmy się wychowywać już od najmłodszych lat. Małe dziecko ze swej natury odkrywa miłość jako obdarowanie. Opieka, zainteresowanie, cierpliwość, oznaki czułości, troska o zaspokojenie życiowych potrzeb, jakie dziecko otrzymuje w rodzinie, pozwalają się mu wszechstronnie rozwijać. Jednocześnie trzeba pomagać dziecku w dostrzeżeniu drugiego wymiaru miłości – dzielenia się, obdarowywania. Jest to trudne, ponieważ uwaga dziecka skupia się na nim samym, na własnych potrzebach i oczekiwaniach.

Dziecko potrafi doskonale wyartykułować swe prawa i wyrażać oczekiwania wobec rodziców, dziadków, opiekunów i wychowawców. Zwykła sytuacja: wybierając się do dziadków w odwiedziny, nieraz podświadomie oczekuje, że ci podbudują jego kieszonkowe, obsypią go słodyczami, że otrzyma nową zabawkę. Rzadko kiedy dziecko myśli o tym, w jaki sposób sprawić dziadkom radość. Co im sprezentować?

Rodzice mogą pomóc dziecku w ukształtowaniu „wyobraźni miłosierdzia”, tak by potrafiło dostrzegać potrzeby bliźnich. Trzeba uczyć je dzielenia się z innymi tym, co ma.

Pewna mama, dając dziecku łakocie, zawsze dzieliła je na pół: jedną część dawała synowi, drugą zostawiała sobie. W ten sposób chłopiec wiedział, że mama także lubi czekoladę lub pomarańcze…. Pięknym zwyczajem jest to, że rodzice angażują dzieci w działania charytatywne (np. zbiórkę żywności i odzieży dla ubogich). To dobra okazja, by wytłumaczyć dziecku, że nie wszyscy są szczęśliwi i bogaci.

My wszyscy mamy naśladować Pan Jezus, który będąc na ziemi dobrze czynił wszystkim ludziom. A także mamy słuchać tych słów, które powiedział s. Faustynie, gdy do niej przyszedł. Teraz pomyślimy wspólnie, jak możemy pomagać innym ludziom. Prowadząc rozmowę spróbujmy pokazać dzieciom, że naśladujemy miłosierdzie Jezusa przez modlitwę za innych ludzi, dobre słowa i czyny. Ponadto zwróćmy uwagę, by dzieci mówiły o konkretnych dobrych uczynkach, możliwych do wykonania w ich wieku. Rodzic mówi dziecku: Czasem trudno jest być dobrym, wymaga to od nas wysiłku. Może być tak, że nie będzie nam  się chciało komuś pomóc, albo się z kimś pobawić, wtedy trzeba sobie pomyśleć, że nie musi być wszystko tak, by było dobrze dla mnie, ale tak, by też inne dzieci były szczęśliwe.

Do wyjaśnienia pojęcia „miłosierdzie” = dobro, można użyć opowiadania: „Uczynny zajączek Flips”

Za górami i rzekami, na rozdrożu dróg w zielonym lesie, mieszkał zajączek Flips. Bardzo lubił się bawić z innymi zwierzątkami i kicać po zielonych polanach. Zbliżały się jego urodziny, na które zaprosił wszystkich swoich przyjaciół. Wszyscy doskonale się bawili, w chowanego, berka i inne zabawy.

Wieczorem, gdy zajączek kładł się spać do drzwi jego domku zapukał spóźniony gość. Był to bardzo bogaty wujek. Niestety nie zdążył na przyjęcie ale przywiózł ze sobą prezenty dla zajączka.

Z dużej, kolorowej walizki zaczął wyjmować po kolei upominki: kolorową parasolkę na deszczowe dni, beczułkę słodkiego miodu i pięknie zdobioną laskę, wyrzeźbioną przez górala z Tatr.

Wuj z radością obdarował zajączka Flipsa prezentami ale poprosił go, aby dbał o rzeczy które dostał i dobrze i używał.

Nazajutrz rano, zajączek jak każdego dnia biegał po lesie. Nieopodal swojej

ulubionej polany zobaczył małą owieczkę Lolę, która płakała z bólu, ponieważ skręciła sobie nóżkę i nie mogła chodzić. Nie namyślając się długo pobiegł do domu i przyniósł owieczce laskę, którą dostał od wuja. Dzięki temu owieczka Lola mogła wrócić do domu.

Następnego dnia w lesie padał deszcz. Ale to nie przeszkodziło zajączkowi bawić się radośnie na dworze. W płaszczyku i z kolorowym parasolem w łapce biegał pomiędzy drzewami radośnie śpiewając. W pewnym momencie zobaczył wiewiórkę Tosię, która siedziała pod krzaczkiem i nie mogła wrócić do domu. Bała się, że zmoknie jej piękny, rudy ogon

i że się przeziębi. Zajączek, ponieważ był bardzo dobry, podarował wiewiórce parasolkę i pokicał dalej.

Wieczorem, gdy siedział w domku i czytał swoją ulubioną książkę, ktoś zapukał do drzwi. Był to niedźwiadek Orso. Powiedział zajączkowi, że przez cały dzień nic nie jadł i burczy mu w brzuszku. Zajączek pomyślał chwilkę i przyniósł misiowi beczułkę miodu. O tak, misie baaardzo lubią miód. Zadowolony Orso podziękował i wrócił do domu.

Po kilku dniach, przyjechał wuj z kolejną wizytą. Zapytał zajączka czy dobrze dba o rzeczy które dostał. Zajączek troszkę się bał powiedzieć wujowi, że nie ma już prezentów, ale w końcu powiedział: „przepraszam wuju, ale te podarunki były bardziej potrzebne innym niż mi”. Opowiedział o skręconej nóżce owieczki, o zmokniętej wiewiórce i głodnym misiu.

Wuj wysłuchał z uwagą wyjaśnień zajączka i pochwalił go za jego dobroć i za to, że pomógł potrzebującym. Uradowany zajączek był dumny z siebie, że postąpił tak dobrze i że sprawił radość innym. Także wujowi, który był z niego bardzo dumny.

Pytania pomocnicze:

  • Jakie prezenty dostał zajączek od wuja?
  • Jakie zwierzątka potrzebujące pomocy spotkał w lesie zajączek?
  • Jak im pomógł?
  • Czy wuj był zadowolony z zachowania zajączka?
  • Czego nauczyła nas ta bajka?

Burza mózgów” – wymyśl dobry uczynek, który chcesz spełnić w najbliższym czasie. Pomóżmy dziecku przedstawić ten uczynek graficznie.(załącznik nr 5 może być tu pomocny J) Jeśli dziecku uda się go wykonać nie szczędźmy słów pełnych pochwały.

Wędka dobrych uczynków – zabawa dydaktyczna:

Podsumowanie naszej rozmowy z dziećmi na temat miłosierdzia: my także możemy naśladować Pana Jezusa, św. s. Faustynę i św. Jana Pawła II. A robimy to czyniąc dobre uczynki.

Następnie rozkładamy na dywanie czerwone serca z przyczepionymi do nich spinaczami. Dziecko próbuje wyłowić czerwone serduszka (symbol naszych dobrych uczynków) małą wędką zakończoną magnesem.

Jeśli nie mamy spinaczy i magnesu, łowimy serca za pomocą słomki. Zasysamy do słomki powietrze i łapiemy w ten sposób serduszka. Tego typu ćwiczenia bardzo dobrze przygotowują aparat mowy do prawidłowej artykulacji.

„Poszukiwacze skarbu”- by dotrzeć do okrytego tajemnicą skarbu wykorzystajmy zabawę „ciepło – zimno”. Ukryj skarb w pudełku (może to być zwykły cukierek, naklejka, itp.) i kieruj dziecko w jego stronę za pomocą słów ciepło, czyli blisko – zimno, czyli daleko. Dla zmylenia postaw w widocznym miejscu kilka pudełek, w których dziecko znajdzie dodatkowe zadana specjalne typu: zrób 5 przysiadów, zakręć się 3 razy, podskocz 7 razy do góry itp. lub pochować kilka kartek z podpowiedziami takimi jak „sprawdź pod łóżkiem”, „szukaj za kanapą”, „zajrzyj do lodówki” itp. by dziecko nareszcie odnalazło skarb!

Praca plastyczna „Św. s. Faustyna” – malowanie twarzy farbą, „wydzieranka” wyklejanie czarnymi kawałkami papieru habitu i welonu św. s. Faustyny. (załącznik nr 5)

„Podwodne skarby” – zabawa, w której dzieci ćwiczą skupienie i koordynację ruchową (dłonie)

Potrzebujemy dwie miski, łyżkę cedzakową i/lub szczypce do sałaty oraz dużo drobnych przedmiotów – najwięcej znajdziecie pewnie w kuchni i pokoju dziecięcym. Najlepsze będą takie, które łatwo wysuszyć.

Nalewamy wodę do miski, wrzucamy kolorowe „rybki” i łowimy! Gdy wszystko już wyłowione, zaczynamy zabawę od początku. Rodzeństwu można zorganizować konkurs na ilość wyłowionych przedmiotów w danym czasie.

WIECZOREM: Refleksja nad własnym postępowaniem:

  • Czy pomogłem/am dzisiaj w domu rodzicom, rodzeństwu?
  • Komu chcę podziękować za dobro, które otrzymałam/em?
  • Kogo przeprosić za niewykonane zadanie?
Ewa Brzozowska