Proponowane zajęcia i zabawy na dzień 17.04.2020

Zadanie 1

Zapraszam do obejrzenia filmu edukacyjnego pt. „Skąd się biorą produkty ekologiczne?” wykonany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju wsi.

Zadanie 2

Poszukiwanie owoców i warzyw na planszy.

Zadanie 3

Zabawa matematyczna z kostkami do gry.

Zadanie 4

Zabawa ruchowa „Zbieranie ziaren”. Rodzic rozsypuje w sali ziarna, np. słonecznika i rozdaje dziecku plastikowy kubeczek. Dziecko biega, tańczy z kubeczkiem po pokoju w rytm dowolnej muzyki. Rodzic podnosi karteczkę z daną liczbą (od 0 do 10). Zadaniem dziecka jest zebrać do kubeczka taką liczbę ziarenek, jaka jest widoczna na planszy. Po ich zebraniu dziecko siada na dywanie i wysypuje ziarna ze swojego kubka. Przelicza liczbę wrzuconych ziaren. W razie pomyłki dokłada lub odejmie ziarna. Rozsypuje je po sali i zabawa jest kontynuowana.

Zadanie 5
Blok zajęć o emocjach – docenianie. Opowiadanie D. Niemiec „Wiosna na wsi”.

Dziadek Stasia mieszka na wsi. Dziś jest sobota, Staś nie ma w szkole lekcji i postanowił z rodzicami odwiedzić dziadka. Wyjechali z miasta skoro świt. Staś obserwował przez okno samochodu uciekające bloki i domy. Już po chwili nie było widać kominów fabryk i wysokich wieżowców, które dumnie pięły się w miejskiej dżungli. Z nosem w szybie Staś podziwiał zmieniający się krajobraz. Najpierw przejeżdżali przez miasta i miasteczka, które były coraz mniejsze i w których nie było już wieżowców, a jedynie małe domki przycupnięte przy uliczkach niczym kury na grzędach. Między kolejnymi miasteczkami rozciągały się połacie lasów i pól, nad którymi krążyły ptaki. Wiosna dawała o sobie znać, gdyż wszystko zieleniło się wkoło jak szalone. Po kilku  godzinach Staś z rodzicami dotarł na miejsce. Dziadek przywitał wszystkich z wielkim entuzjazmem. Wyściskał mamę, tatę i wnuczka. Staś wskoczył dziadkowi na barana.
– Hura! Dziadku, jak tu pięknie, zupełnie inaczej niż mieście.
– O tak, zupełnie inaczej – potwierdził dziadek. – Mam tu dużo pracy, muszę zasiać warzywa w całym ogrodzie. Może mi pomożesz, zuchu?
– O, to my pójdziemy do domu i ugotujemy z tatą obiad. Będzie na was czekał, gdy wrócicie z ogrodu – zapowiedziała mama. Tata z mamą znikli za drzwiami dziadkowego domu, a Staś z dziadkiem ruszyli w kierunku ogrodu. Do obsiania były spory kawałek terenu przy szklarniach i po sześć długich grządek znajdujących się we wnętrzu każdej z trzech szklarni. Staś z dziadkiem zabrali się do roboty. Do grządek wpadały ziarenka, z których miały wyrosnąć dorodne pomidory, marchewki, ogórki, pietruszki, sałaty, dynie i kabaczki. Dziadek kierował pracą Stasia i pomagał przykrywać mu ziarenka ziemią.
– Teraz trzeba to wszystko dobrze podlać – zarządził.
Staś już trzymał w ręku ogrodowego węża.
– Widzę, że doskonale wiesz, co potrzebne jest roślinom do wzrostu – z uśmiechem powiedział dziadek.
Wszystkie grządki zostały dokładnie podlane i dziadek ze Stasiem mogli udać się do domu.
– Umyjcie szybko ręce, podaję obiad! – krzyknęła mama z kuchni, słysząc wchodzących do domu Stasia z dziadkiem.
Wszyscy zjedli obiad ze smakiem. Nie wiadomo, komu bardziej smakowały przygotowane przez mamę pierogi: czy dziadkowi, który dawno już ich nie jadł, czy też Stasiowi, który porządnie zgłodniał podczas prac w ogrodzie i pałaszował już drugą dokładkę obiadu.
– Cieszymy się z mamą, że obiad wam tak smakuje. Uważaj, Stasiu, bo zaraz zjesz widelec razem z pierogiem – śmiejąc się, powiedział tata.
– Dobrze, że ma apetyt – powiedział dziadek, głaszcząc wnuczka po głowie.
– Jestem wam bardzo wdzięczny za to, że mnie odwiedziliście. To był pyszny obiad. A bez twojej pomocy, Stasiu, obsiewanie ogrodu zabrałoby mi dużo więcej czasu. Przydałby mi się taki pomocnik na co dzień. Nie dość, że szybko pracuje, to jeszcze sam wie, co i kiedy trzeba zrobić. Staś poczuł się naprawdę doceniony. Teraz już nie tylko czuł, ale i wiedział, że dziadek dostrzegł jego wysiłek i zaangażowanie. A i mama z tatą siedzieli przy stole uśmiechnięci.
– Nareszcie ktoś docenił, to że gotuję – powiedziała mama.
– Oj, przecież zawsze to doceniamy – odrzekł tata, dając mamie buziaka w policzek.
– No właśnie. Przecież zawsze wszystko znika z naszych talerzy, a skoro tak, to znaczy, że wszystko nam smakuje.
– Jednym słowem, czuj się zawsze doceniona, córeczko! – skwitował dziadek.


Rodzic prosi, aby dziecko spróbowało opowiedzieć treść. Po zakończeniu opowiadania rodzic pyta, jakie emocje towarzyszyły jego bohaterom (szczególnie należy zwrócić uwagę na uczucie docenienia). Rodzic zadaje pytania: Co to znaczy „czuć się docenionym”?
Czy jest to przyjemne uczucie? Za co można kogoś docenić?
Czy ty czułeś się kiedyś doceniony? W jakiej to było sytuacji?
Jak można komuś okazać, że się go docenia?

Aleksandra Kucharczyk